Forum Grupy Rekonstrukcji Historycznej Infanterie-Regiment 73

Forum Grupy Rekonstrukcji Historycznej Infanterie-Regiment 73.

#1 2014-01-24 10:26:33

 Lukas Dahrendorf

Dowódca

Call me!
Skąd: Bełchatów
Zarejestrowany: 2013-02-05
Posty: 1031
Stopień: Oberfeldwebel
Numer żołnierza: 7

Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

Historycy twierdzą, że około 80% niemieckich dywizji brało udział w zbrodniach wojennych. Te haniebne czyny nie ominęły, niestety, 19. Dywizji Piechoty, ani także Infnterie-Regiment 73. Ciężko stwierdzić, czy w masakrze brał udział I batalion, czy nawet 3 kompania, jednakże biorąc pod uwagę niemieckie dokumenty można dojść do smutnego wniosku, że i oni przyczynili się do tego strasznego czynu. Poniżej opis całej sytuacji:

Opis:
Pierwszego września 1939 roku pierwsze kompanie Infanterie-Regiment 73, wchodzące w skład 19. Dywizji Piechoty docierają do miejscowości Zimnowoda i Parzymiechy. Według niemieckich raportów „w połowie drogi do wzgórza 1 kompania została ostrzelana z karabinów i karabinów maszynowych z Napoleona i położonych na lewo Parzymiech. W Zimnowodzie tyły 1./73 atakowane są z domów i dachów”. Niemcy odnotowali ponadto, że „w ciągu nocy kilkakrotnie z domów na tyłach frontu prowadzili ogień polscy cywile. Wszystkie domy spalono lub wysadzono w powietrze. Uzbrojonych cywilów rozstrzelano. Żołnierze są bardzo nerwowi. Wartownicy zastrzelili dwóch żołnierzy niemieckich, których wzięli za wrogów”. Niemieckie relacje pod kątem nastawienia społeczności tych miejscowości, a szczególnie Zimnowody wydają się sprzeczne, bowiem wcześniej sami Niemcy piszą o tym, że „w Zimnowodzie lokalni mieszkańcy witali ich [żołnierzy I batalionu Inf.-Reg. 73] kwiatami, wodą i okrzykami „Heil Hitler!””.

Bez względu na okoliczności Niemcy rozprawili się z cywilami w bestialski sposób. Zabijali ich strzałami z broni palnej, uderzeniami kolb, bagnetami. Wiele osób zginęło w płomieniach. Około 127-128 zabudowań spalono, bądź wysadzono w powietrze (ocaleć miały zaledwie trzy budynki). Niemcy w niszczeniu tych nieruchomości nie mieli żadnej konieczności wojennej. Życia pozbawiono 39 osób, w tym 18 mężczyzn, 11 kobiet i 10 dzieci. Wielu pozostałych przy życiu mieszkańców wsi wywieziono do Niemiec na roboty przymusowe.

Wsie Zimnowoda i Parzymiechy leżą w powiecie częstochowskim. Znajdowały się w niedużej odległości od przedwojennej granicy polsko-niemieckiej. Rano, około godziny 7:00, Niemcy bez walki opanowali Zimnowodę. W odległych o około 1500 metrów [według raportów niemieckich] Parzymiechach napotkano zaciekły opór, który stawiali żołnierze 30 Poleskiej Dywizji Piechoty. Niemcy w raportach opisywali, że „niedoświadczona kompania ponosi duże straty”. Zginęło wielu żołnierzy, w tym „w wyniku bezpośredniego trafienia w stanowisko dowodzenia ciężko ranny został podporucznik Hoehne, który umiera w czasie transportu na tyły”. Niemcy dopiero około 21:00 zdołali opanować wieś. Wielu mieszkańców Zimnowody i Parzymiech w obawie przed walkami uciekło ze swoich domostw.

Niemcy byli przekonani, że w walkach aktywny udział brała polska ludność cywilna. Przypadkowe strzały oddawane przez niedoświadczonych rekrutów były brane za „dowód” obecności partyzantów. Brak jednak oficjalnych przesłanek potwierdzających powyższą tezę, jakoby mieszkańcy Zimnowody i Parzymiech mieli wystąpić zbrojnie przeciw Niemcom. Nie odnotowano ponadto informacji i znalezieniu broni należącej do cywilów, ani też powołania sądu polowego, którego celem miało być osądzenie ewentualnych oskarżonych o partyzantkę. Żaden polski cywil nie został złapany z bronią w ręku. Mimo wszystko Niemcy przystąpili do brutalnej akcji odwetowej przeciw mieszkańcom Zimnowody i Parzymiech.

Przebieg akcji w Parzymiechach:
Po wkroczeniu do Parzymiech Niemcy zmusili ukrywających się mieszkańców do wyjścia ze swoich ukryć, po czym wywieziono ich w różnych kierunkach. Około 10 osób zamknięto w domu nieopodal wsi Grabarze, po czym spalono ich żywcem. Drugą, większą ilość mieszkańców, przetransportowano do Kluczborka, po czym wywieziono w głąb Rzeszy. Internowani wrócili dopiero kilka tygodniu później. Niemcy zatrzymali ponadto miejscowego proboszcza, księdza Bonawenturę Metlera. Wraz z nim zatrzymano księdza wikariusza Andrzeja Daneckiego i organistę Ignacego Sobczaka. Całą trójkę brutalnie skatowano, po czym zabrano do pobliskiego Jaworzna i tam rozstrzelano. Jako usprawiedliwienie tego działania podano rzekome ostrzelanie niemieckich żołnierzy z wieży kościoła w Parzymiechach. W międzyczasie Niemcy niemal zrównali wieś z ziemią. Mieszkańców mordowano, a zabudowania podpalano i wysadzano w powietrze. W pobliżu domostwa Antoniego Sobery rozstrzelano 27 osób, w tym jego rodziców, cztery siostry i siedmioro siostrzeńców (z całej rodziny ocalał jedynie on i jego czteroletnia siostrzenica). Nadto Józef Fajkowski i Jan Religa podawali, że na polach należących do gospodarzy Jeziorskiego i Zgrzeblaka Niemcy zamordować mieli następne 21 osób, w tym wszystkich członków rodzin Jezierskich, Klusków, Kuopów, Lemianków i Pecynów. Według zeznań Bronisławy Mirowskiej pacyfikacją kierował niemiecki oficer, który swoje polowe stanowisko dowodzenia urządził w przydrożnym rowie. Mirowska zeznała ponadto, że gdy wraz z dziećmi doprowadzono ją do oficera, jeden z żołnierzy wziął jej rodzinę w obronę tłumacząc, że „to tylko biedni, prości ludzie”. Dowódca miał rzekomo odpowiedzieć „to jest polskie gówno. Rano wszystkich rozstrzelać”. Tej nocy Mirowska jeszcze dwa razy stawała przed oficerem, który za każdym razem powtarzał rozkaz rozstrzelania. Ostatecznie w panującym zamieszaniu udało jej się uciec wraz z dziećmi. Następnego dnia, 2 września 1939 roku, grupę około 40 mieszkańców Parzymiech zaprowadzono do niemieckiego generała kwaterującego w lesie pod Raciszynem. Żołnierze oskarżyli zatrzymanych o prowadzenie ostrzału wojsk niemieckich z wieży kościoła. Generał nie dał jednak wiary w zeznania swoich podkomendnych. Spisano jedynie nazwiska zatrzymanych Polaków, a następnie wywieziono ich do pobliskiego Jaworzna. Nazwiska trzech mężczyzn spisanych przez generała podkreślono czerwonym ołówkiem, jednak nie wiadomo, czy spotkały ich z tego powodu jakiekolwiek represje.

Przebieg akcji w Zimnowodzie:
Po wkroczeniu do wsi żołnierze niemieccy zmusili Józefę Zygmunt do tego, aby otworzyła drzwi wszystkich domostw i stodół we wschodniej części osady. Gdy wypełniła polecenie, została pobita i zastrzelona. Mimo, iż mieszkańcy zachowywali się spokojnie, Niemcy przystąpili do pacyfikacji. Żołnierze szli od domu do domu konsekwentnie podpalając każde zabudowanie. Wielu mieszkańców zastrzelono. Rannych dobijano bagnetami, bądź uderzeniami kolb karabinowych. Na terenie gospodarstwa należącego do rodziny Nicponiów Niemcy zastrzelili czterech mężczyzn (Aleksego Nicponia, jego dwóch synów i zięcia), a sześcioro kobiet i dzieci zamknięto w piwnicy domu, który następnie podpalono. Cała szóstka w ostatniej chwili uciekła z płonącego budynku. Niemcy zamordowali także gospodarza Gierczaka, jego ciężarną żonę, dwójkę dzieci i siostrzeńca. Według zeznań świadków dzieci zatłuczono na śmierć kolbami karabinów. Liczba ofiar byłaby zapewne większa, jednakże kilkukrotnie interwencję podejmowali poszczególni żołnierze niemieccy i oficerowie. W ten sposób ocalała między innymi grupa około 25-100 mieszkańców Zimnowody, których zamierzano rozstrzelać z powodu strzału, jaki miał rzekomo paść w kierunku żołnierzy niemieckich. Do masakry nie doszło tylko dlatego, że jeden z żołnierzy oznajmił, jakoby feralny strzał miał być oddany przez Niemca. Około 100 ocalałych mieszkańców Zimnowody podzielono na mniejsze grupy i rankiem 2 września wywieziono do Rzeszy. Niewiele brakowało, aby doszło do kolejnej masakry, bowiem grupę około 30 Polaków prowadzono do pobliskiego Julianpola, gdy do maszerującej kolumny podjechała samochodami grupa żołnierzy, która należała do innego niemieckiego oddziału. Cywilów obrzucono obelgami, ustawiono w szereg, po czym przygotowano karabiny maszynowe. Egzekucję powstrzymał w ostatniej chwili przejeżdżający w pobliżu niemiecki oficer, który zainterweniował w obliczu tego, co zobaczył. Polaków starał się także chronić jeden z konwojentów mimo iż rozwścieczeni koledzy grozili mu śmiercią.

Ilość ofiar:
Źródła podają bardzo rozbieżne informacje na temat liczby ofiar pacyfikacji w Parzymiechach. Wartość ta oscyluje między 75 (relacje Józefa Fajkowskiego i Jana Religi), a 285 osobami. Barbara Bojarska oszacowała na podstawie tych zeznań, że liczba ofiar pacyfikacji wynosiła około 150 osób. W gronie ofiar znaleźli się starcy, kobiety, małe dzieci i niemowlęta. Parzymiechy doszczętnie spalono.

W przypadku Zimnowody mówi się o około 40 osobach. Oficjalna lista ofiar zawiera 38 pozycji. Są to:

BŁASZCZYK Stefan, lat 19
CYBIŃSKI Franciszek, s. Romana, lat 11
DANKOWIAK Antoni, s. Jakuba, lat 40
GARUS Janina, lat 25
GARUS Józefa /Zygmunt?/, lat 50
GIERCZAK Irena, c. Marii, lat 5
GIERCZAK Maria, c. Ladrów, lat 33
GIERCZAK Stanisław, lat 30
GIERCZAK Zenon, lat 2
HATKA Antoni, s. Piotra, lat 33
KARAŚ Anna, c. Ignacego, lat 10
KARAŚ Jan, s. Ignacego i Katarzyny, lat 14
KARAŚ Ignacy
KARAŚ Katarzyna, lat 43
KONIECZNY Józef, s. Feliksa, lat 81
KRZEMIŃSKI Stanisław, lat 36
KWIATKOWSKI Jan, lat 47
KWIATKOWSKA Katarzyna, lat 45
LADRA Józef
LADRA Julianna
LIZUREJ Jadwiga, c. Marii, 1 rok
LIZUREJ Maria, c. Marii, lat 9
LIZUREJ Maria z Soberów, lat 26
NICPOŃ Aleksy, lat 51
NICPOŃ Alojzy, s. Aleksego, lat 18
NICPOŃ Antoni, s. Aleksego, lat 23
NICPOŃ Anna, ż. Stanisława, lat 39
NICPOŃ Cecylia z Soberów, lat 35
NICPOŃ Janina, lat 15
NICPOŃ Maria, c. Leona i Cecylii, lat 7
NICPOŃ Mikołaj, s. Franciszka, lat 34
NICPOŃ Stanisław, s. Franciszka, lat 41
NICPOŃ Stefan, s. Leona i Cecylii, lat 1
MUCHA Feliks, lat 48
PUCHAŁA Józef, lat 18
RYSZCZYK Franciszek, s. Józefa, lat 20
SIEJA Roman, s. Jana, lat 23
WOŹNIAK Szymon, lat 75

Większość ofiar (podobnie, jak w przypadku mieszkańców Parzymiech) zginęła w domach, które podpalono przy użyciu fosforu i granatów. Z około 130-131 zabudowań ocalały jedynie trzy.

Kultywowanie pamięci ofiar:
W 1965 roku przy ulicy Krzepickiej w Parzymiechach odsłonięto pomnik ku czci cywilnych ofiar II wojny światowej. Upamiętnia on między innymi mieszkańców Parzymiech i Zimnowody, których bestialsko zamordowano 1 września 1939 roku. Pomnik popularnie nazywa się „pomnikiem Niobe”, gdyż przedstawia sylwetkę klęczącej kobiety.


Żołnierz nie umiera...
                                              ... żołnierz oddaje życie!

Offline

 

#2 2014-01-25 09:02:50

 Otto Schwarzbrenner

Członek GRH I.-R. 73

Skąd: Bełchatów
Zarejestrowany: 2013-02-06
Posty: 422
Stopień: Hauptmann
Numer żołnierza: 10

Re: Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

Czyli potwierdza się teza, że ,,rycerski Wehrmacht" tak samo jak SS dopuszczał się zbrodni wojennych nie tylko na jeńcach, których chroniła konwencja genewska, ale i na Bogu duch winnych cywilach. Z w/w opisów wynika, ze trafiali się wśród Niemców ludzie, dla których te odrażające czyny były sprzeczne z ich sumieniem, lecz były to nieliczne jednostki. Generalnie, chłopcy myśleli że zajmą Polskę tak jak Czechy, a tu niemiła niespodzianka. Można podać tu przykład LSSAH - przyboczna dywizja Hitlera dostała tak w dupę, że musieli ją wycofać na tyły! No niestety, za to co nastąpiło we wrześniu możemy podziękować tchórzliwym sojusznikom. Adolf wiedział co robi - gdyby zaatakował najpierw Francję, po dwóch dniach musiałby bić się na drugim froncie z Polakami!


Celem wojny nie jest umrzeć za ojczyznę, tylko sprawić, by tamte bydlaki zginęły za swoją.

Offline

 

#3 2014-01-25 09:12:06

 Helmut Scholz

Użytkownik

1474030
Skąd: Pisz(Johannisburg)
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 118
Stopień: Feldwebel
Numer żołnierza: 13

Re: Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

Pod warunkiem, że Francuzi by te dwa dni by wytrzymali i nie wywiesili białej flagi

No ale tak na poważnie, to niestety zdarzyła się zbrodnia i nie wykluczone, że nasz 21 dywizja też mogła dopuścić się podobnego zachowania, lecz jeszcze nic mi o tym nie wiadomo, gdyż strasznie mało informacji można znaleźć.

Offline

 

#4 2014-01-25 15:02:47

 Otto Schwarzbrenner

Członek GRH I.-R. 73

Skąd: Bełchatów
Zarejestrowany: 2013-02-06
Posty: 422
Stopień: Hauptmann
Numer żołnierza: 10

Re: Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

To też fakt - dwa dni i mogło być po Francji. Ostatnio czytałem artykuł o kampanii w 1940. Tylko w dwóch przypadkach Francuzi stawili zaciekły opór. A byli to między innymi kadeci z jakiejś szkoły wojskowej. Broniąc jeśli dobrze pamiętam jakieś przeprawy, spuścili Niemiaszkom niezłe manto.


Celem wojny nie jest umrzeć za ojczyznę, tylko sprawić, by tamte bydlaki zginęły za swoją.

Offline

 

#5 2014-01-25 16:07:19

 Lukas Dahrendorf

Dowódca

Call me!
Skąd: Bełchatów
Zarejestrowany: 2013-02-05
Posty: 1031
Stopień: Oberfeldwebel
Numer żołnierza: 7

Re: Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

Niemcy nie byli przygotowani do okrucieństwa wojny - to rzecz oczywista. Obiecywali im, że bez najmniejszych kłopotów zdobędą każdy teren. Rzeczywistość okazała się zgoła inna. Wehrmacht siał wśród swoich ludzi wizję niezłomnego i wszechmocnego wojska. To było brzemienne w skutkach. Armia, która żyje w przekonaniu, że jest niepokonana, przy każdej porażce natychmiast traci swoje morale. Jestem w trakcie tłumaczenia szlaku bojowego 19. Infanterie-Division. Kiedy tylko skończę, udostępnię na forum. Gwarantuję - będzie co czytać i niejedno zaskoczy.


Żołnierz nie umiera...
                                              ... żołnierz oddaje życie!

Offline

 

#6 2014-01-25 18:38:02

 Otto Schwarzbrenner

Członek GRH I.-R. 73

Skąd: Bełchatów
Zarejestrowany: 2013-02-06
Posty: 422
Stopień: Hauptmann
Numer żołnierza: 10

Re: Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

Już się nie mogę doczekać


Celem wojny nie jest umrzeć za ojczyznę, tylko sprawić, by tamte bydlaki zginęły za swoją.

Offline

 

#7 2014-01-25 19:11:32

 Lukas Dahrendorf

Dowódca

Call me!
Skąd: Bełchatów
Zarejestrowany: 2013-02-05
Posty: 1031
Stopień: Oberfeldwebel
Numer żołnierza: 7

Re: Zbrodnia wojenna - Parzymiechy i Zimnowoda

Trochę to może potrwać, bo staram się weryfikować każdą nazwę miejscowości. Jestem dopiero na 17 września. Sporo pracy przede mną, może do końca tygodnia zdążę


Żołnierz nie umiera...
                                              ... żołnierz oddaje życie!

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
jakie rybki do malawi problem z kręceniem kierownicą vw golf 4 obrazy koni król szamanów gry czy diabetycy moga jesc ziemniaki